W świecie nowoczesnego rolnictwa innowacje nie powstają wyłącznie w laboratoriach czy centrach badawczych. Często rodzą się tam, gdzie przedsiębiorczość spotyka się z praktyczną znajomością potrzeb użytkowników. Anna Jankowska od lat udowadnia, że konsekwentnie realizowana wizja, odwaga w podejmowaniu decyzji i inwestowanie w rozwój mogą przekształcić lokalną firmę w rozpoznawalną markę o międzynarodowym zasięgu.
Jako współzałożycielka i prezes INTERTECH Sp. z o.o. od 2008 roku współtworzy przedsiębiorstwo, które z niewielkiej firmy produkcyjnej rozwinęło się w jednego z liczących się producentów maszyn rolniczych i komunalnych. Dziś maszyny marki INTERTECH trafiają do klientów w ponad 20 krajach, a firma nieustannie inwestuje w nowoczesne technologie, automatyzację produkcji oraz rozwój oferty odpowiadającej na wyzwania współczesnego rolnictwa.
O budowaniu rodzinnego biznesu, zarządzaniu firmą produkcyjną, innowacjach w branży rolniczej oraz o tym, jak rozwijać przedsiębiorstwo bez utraty wartości, które towarzyszyły mu od początku, rozmawiamy z Anną Jankowską – prezes i współwłaścicielką INTERTECH Sp. z o.o.

W 2008 roku wraz z Piotrem Jankowskim założyła Pani firmę INTERTECH. Jakie potrzeby rynku dostrzegli Państwo wtedy, które stały się impulsem do rozpoczęcia działalności?
Rok 2008 to był czas, kiedy polskie rolnictwo przechodziło ogromną transformację, napędzaną m.in. funduszami unijnymi. Rolnicy dynamicznie modernizowali swoje gospodarstwa, a my dostrzegliśmy ogromną lukę na rynku. Brakowało maszyn, które z jednej strony byłyby nowoczesne, solidne i wydajne, a z drugiej skrojone na kieszeń polskiego gospodarza. Naszym pierwszym, flagowym krokiem było zaoferowanie rynkowi wytrzymałego osprzętu do ładowaczy czołowych: chwytaków do bel, łyżko-krokodyli czy wycinaków do kiszonki. Chcieliśmy dać rolnikom produkt, który nie ustępuje zachodnim markom pod względem wytrzymałości, ale powstaje tutaj, w Polsce, z pełnym zrozumieniem ich codziennych potrzeb. Bliskość z klientem i szybkie reagowanie na jego oczekiwania były naszym najważniejszym impulsem.
Dziś INTERTECH jest obecny na całym świecie, ale początki były znacznie skromniejsze. Który moment uznaje Pani za pierwszy prawdziwy przełom w historii firmy?
Przełomów było kilka, ale tym pierwszym, najważniejszym, było tak naprawdę przetrwanie i zbudowanie stabilnych fundamentów w warunkach, które wymagały ode mnie tytanicznej pracy. Mało kto wie, ale te początki łączyłam z najpiękniejszą, choć niezwykle wymagającą rolą w moim życiu, byłam wtedy młodą matką. W tamtym okresie w firmie nie było podziału na wielkie działy: byłam więc zaopatrzeniowcem, handlowcem, szefem i logistykiem w jednej osobie. Zdarzało mi się odwiedzać kluczowych dostawców stali i komponentów dosłownie z dzieckiem przy piersi. Negocjowałam kontrakty, karmiąc niemowlę na zapleczach biur czy w samochodzie między spotkaniami.
To była szkoła życia i gigantyczny test determinacji. Prawdziwym przełomem rynkowym było wyjście poza rynek lokalny. Dziś nasza sieć dystrybucyjna to 50 sprawdzonych dealerów w Polsce i ponad 80 za granicą. Kiedy maszyny produkowane w naszym zakładzie w Zambrowie zaczęły płynąć do pierwszych wymagających klientów z innych państw, poczuliśmy, że ta cała walka, nieprzespane noce i łączenie macierzyństwa z biznesem miały głęboki sens. Obecnie z dumą mogę powiedzieć, że sprzęt z logo INTERTECH trafia do rolników w ponad 30 krajach na całym świecie.
INTERTECH od początku rozwija własny dział projektowy i zaplecze produkcyjne. Dlaczego tak ważne było dla Państwa zachowanie pełnej kontroli nad procesem powstawania maszyn: od projektu po gotowy produkt?
W branży maszyn rolniczych nie ma miejsca na kompromisy. Maszyna pracuje w trudnych warunkach, często pod ogromną presją czasu. Posiadanie własnego działu konstrukcyjnego i pełnego zaplecza produkcyjnego daje nam niezależność. Od lat specjalizujemy się w produkcji ładowaczy czołowych, oferując ponad 1 600 konstrukcji wsporczych do najróżniejszych modeli ciągników. Nasz sprzęt powstaje z wysokowytrzymałej stali S255, co gwarantuje jego legendarną już niezawodność i długą żywotność.
Doskonale widać to także na przykładzie naszych maszyn uprawowych, takich jak agregaty talerzowe czy brony talerzowe. Dzięki temu, że kontrolujemy cały proces – od pierwszej kreski projektanta po finalny montaż możemy precyzyjnie dobrać geometrię talerzy, zabezpieczenia przeciążeniowe czy optymalny rozstaw rzędów. Ta pełna kontrola to nasza deklaracja odpowiedzialności wobec rolnika.
W ostatnich latach firma intensywnie inwestuje w automatyzację, stanowiska zrobotyzowane i centra CNC. Jak zmieniło to sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa na co dzień?
To była prawdziwa rewolucja technologiczna, która przeniosła nas do ligi przemysłu 4.0. Nasza nowoczesna infrastruktura produkcyjna w Zambrowie obejmuje dziś hale o powierzchni aż 11 500 m2. To tutaj rocznie wytwarzamy 9 500 maszyn, przetwarzając rocznie ponad 6 000 ton stali. Sercem tej produkcji są zaawansowane centra obróbcze. Inwestycje w laser 2D o potężnej mocy 15 kW pozwalają nam na błyskawiczne wypalanie elementów z blach o grubości nawet do 30 mm, a laser 3D z 12-metrowym stołem roboczym z nieprawdopodobną precyzją obrabia rury i wielkogabarytowe kształtowniki.
Co to oznacza w praktyce? Elementy konstrukcyjne są spasowane idealnie, co do ułamka milimetra. Krawędzie blach przechodzą przez nowoczesną gratowarkę Costa, co eliminuje wszelkie mikronierówności przed procesem spawania i lakierowania. Do tego dochodzą ogromne krawędziarki LVD (gięcie elementów o szerokości do 6 metrów), automatyczne ramiona podające oraz tokarki CNC. Ta technologia gwarantuje powtarzalność i najwyższą jakość, zmieniając też charakter pracy naszych ludzi z ciężkiej pracy fizycznej na stanowiska wyspecjalizowanych operatorów maszyn.
W branży rolniczej zaufanie klientów buduje się latami. Jakie wartości były dla Pani najważniejsze podczas budowania marki INTERTECH?
Przede wszystkim partnerstwo, słowność i transparentność. Dzisiejszy INTERTECH to firma, która nie tylko produkuje maszyny, ale przede wszystkim słucha rolników i elastycznie dostosowuje się do ich potrzeb. Świat rolnictwa drastycznie się zmienia. Gospodarstwa są coraz bardziej nowoczesne, a rolnicy oczekują od nas czegoś więcej niż tylko trwałego sprzętu. Szukają wsparcia, eksperckiego doradztwa i stabilnego partnerstwa. Dlatego te wartości są dla mnie niezmiennym fundamentem.
Oferta firmy obejmuje dziś szerokie portfolio produktów. Jak zarządza się tak ogromną skalą, nie tracąc przy tym jakości?
Portfolio firmy obejmuje ponad 350 modeli maszyn, które dzięki szerokiej gamie konfiguracji dają rolnikom niespotykaną elastyczność wyboru. Obok maszyn rolniczych, produkujemy także maszyny komunalne, posypywarki i pługi do śniegu.
Kluczem do zarządzania tak różnorodną ofertą jest ścisły podział zadaniowy naszych hal. Przykładowo, na Hali nr 5 działa zrobotyzowane stanowisko spawalnicze oparte na robotach Yaskawa i Panasonic (spawanie w osłonie specjalistycznych mieszanek gazowych). Z kolei Hala nr 6 to nasze centrum obróbki laserowej, gięcia oraz zaawansowanego zabezpieczenia antykorozyjnego, gdzie działa zautomatyzowana malarnia proszkowa z podkładem epoksydowym. Taka automatyzacja pozwala nam utrzymać najwyższy standard każdego schodzącego z taśmy produktu. Jednak systemy to jedno, a najważniejsi są ludzie doskonale zorganizowane, współpracujące ze sobą zespoły kontroli jakości, zakupów, sprzedaży i marketingu.
Zarządza Pani przedsiębiorstwem produkcyjnym w branży, która wciąż jest postrzegana jako domena mężczyzn. Czy przez lata zauważyła Pani zmianę w postrzeganiu kobiet na stanowiskach zarządczych w sektorze przemysłowym?
Zdecydowanie tak, ta perspektywa bardzo się zmieniła na przestrzeni ostatnich blisko dwudziestu lat. Kiedy zaczynałam jako młoda dziewczyna i matka, kobieta na czele firmy produkującej ciężki sprzęt rolniczy rzeczywiście mogła budzić zaskoczenie na biznesowych spotkaniach czy targach. Dziś kompetencje, twarde dane finansowe, nowoczesna fabryka i silna pozycja rynkowa mówią same za siebie. W biznesie płeć schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca profesjonalizmowi. Cieszy mnie też fakt, że w samym sektorze rolniczym i przemysłowym pojawia się coraz więcej kobiet, menedżerek, inżynierek czy właścicielek świetnie prosperujących gospodarstw. Kobiety wnoszą do tego świata doskonałą organizację, wielozadaniowość i wysokie umiejętności relacyjne.
Patrząc na historię INTERTECH, która decyzja biznesowa wymagała od Pani największej odwagi?
Każda decyzja o wielomilionowych inwestycjach w rozbudowę fabryki, zakup wspomnianych laserów wielkiej mocy, robotów spawalniczych czy automatyzację lakierni w momentach, gdy sytuacja gospodarcza na świecie była niepewna, wymagała odwagi. Podobnie było z decyzją o głębokiej cyfryzacji i wdrożeniu wirtualnego showroomu 3D/VR czy naszej dedykowanej aplikacji mobilnej myINTERTECH.
Jednak prawdziwym symbolem naszej odwagi rynkowej jest trwająca właśnie, głęboka transformacja wizerunkowa i technologiczna. To coś znacznie więcej niż zmiana logo czy kolorystyki. To całkowicie nowa jakość w relacjach z naszymi partnerami oraz spójna, przejrzysta komunikacja oparta na realnych korzyściach, jakie nasze maszyny dają rolnikom. Wprowadzamy zupełnie nową linię materiałów marketingowych, od tradycyjnych katalogów po zaawansowaną obecność w mediach cyfrowych, by każdy miał natychmiastowy dostęp do wiedzy o produktach INTERTECH. Inwestowanie w tak radykalne odświeżenie sposobu działania wymaga odwagi, ale to wyraźny sygnał, że konsekwentnie podążamy ścieżką innowacji i globalnej ekspansji.

Jak wyobraża sobie Pani polskie rolnictwo za 10 lat i jaką rolę chciałaby, aby odgrywała w nim marka INTERTECH?
Widzę polskie rolnictwo jako sektor nowoczesny, cyfrowy i precyzyjny, ale przede wszystkim zrównoważony i oparty na zamkniętym ekosystemie. Marzy mi się, aby INTERTECH był liderem tej transformacji, dlatego już teraz intensywnie pracujemy nad technologiami przyszłości. Obecnie prowadzimy zaawansowane prace nad wozem asenizacyjnym czy nową generacją ładowaczy kompatybilnych z systemem ISOBUS.
Naszym celem jest technologia, która wspiera produkcję zdrowej, bezpiecznej żywności, przy jednoczesnym dbaniu o środowisko. W nowoczesnym rolnictwie nie ma miejsca na marnotrawstwo, zależy nam na tym, aby ewentualne nadwyżki produkcyjne były mądrze zagospodarowywane i efektywnie wykorzystywane.
Co ciekawe, nasza infrastruktura i wysoka kultura technologiczna otwierają przed nami zupełnie nowe, fascynujące kierunki rozwoju. Rozwijamy obecnie współpracę z nowymi sektorami, w tym z branżą zbrojeniową i rozwiązaniami dual-use, co jest najlepszym dowodem na to, jak potężnymi możliwościami technologicznymi dysponujemy w Zambrowie.
Idąc śladem wiodących trendów zachodnich, chcemy aktywnie wspierać tworzenie konsorcjów usługowych oraz ideę współużytkowania maszyn. Nowoczesny park maszynowy INTERTECH ma nie tylko służyć indywidualnym gospodarstwom, ale też umożliwiać świadczenie zaawansowanych usług dla lokalnych społeczności. To klucz do optymalizacji kosztów i zwiększenia dostępności najnowszych technologii dla każdego rolnika.
Za 10 lat chcemy być globalną marką dostarczającą zaawansowane rozwiązania na rynek agro, która udowadnia, że polska technologia z Zambrowa wyznacza światowe standardy.
Gdyby miała Pani przekazać jedną radę kobietom, które marzą o stworzeniu własnej firmy produkcyjnej lub technologicznej, co powiedziałaby im na podstawie własnych doświadczeń?
Powiedziałabym: nie bójcie się wielkich gabarytów, ciężkiej stali, zaawansowanych systemów ISOBUS i „męskich” branż. Przede wszystkim zaufajcie swojej intuicji popartej wiedzą. Strach i wątpliwości są naturalne, ale nie mogą Was paraliżować. Otaczajcie się mądrymi ludźmi, budujcie silne zespoły i konsekwentnie realizujcie swoją wizję, nawet jeśli początkowo inni patrzą na Was sceptycznie. Sukces w przemyśle nie zależy od płci, ale od determinacji, pasji i elastyczności w szukaniu rozwiązań. Jeśli wierzycie w swój projekt, po prostu zacznijcie go realizować.