Twój biznes – brutalna prawda o przedsiębiorczości

Kiedy ktoś zaczyna myśleć o biznesie, najczęściej w głowie pojawiają się obrazy Steva Jobsa, Elona Muska czy Marka Zuckerberga. To nazwiska, które stały się symbolem sukcesu, ale problem polega na tym, że za każdą taką osobą stoi tysiąc innych, które próbowały dokładnie tego samego, miały podobne pomysły, podobny upór, podobne „marzenia” i nie wyszły poza etap długu, frustracji i zamykania firmy. Różnica polega na tym, że o tamtych 999 nikt nie napisze książki ani nie nagra filmu motywacyjnego. I tu leży sedno: nie każdy nadaje się na przedsiębiorcę, bo przedsiębiorczość to nie bajka o sukcesie, tylko codzienny test charakteru i samodyscypliny.

Na początku masz tylko wydatki. Nawet jeśli uda Ci się pozyskać dofinansowanie z urzędu, to szybko odkryjesz, że połowę oddasz w ZUS-ach i podatkach, a reszta pójdzie na laptopa, telefon i stronę internetową, które same w sobie nie wygenerują Ci ani złotówki przychodu. Biznes nie zaczyna się od logotypu, wizytówki czy fanpage’a. Biznes zaczyna się od klienta. I nie tego klienta, który „obiecał, że coś zamówi”, tylko takiego, który faktycznie płaci faktury na czas. Bez tego Twój biznes jest tylko kolejnym zadłużeniem, kolejną tabelką w Excelu, kolejnym pomysłem, który dobrze wyglądał na papierze, a w praktyce nie działa.

Przedsiębiorczość to przede wszystkim samodyscyplina. Na etacie ktoś rozlicza Cię z godzin i efektów, w biznesie rozlicza Cię rynek. Jeśli nie wstaniesz i nie zrobisz tego, co masz do zrobienia, nikt Cię nie zmusi. A klienci nie czekają, zwyczajnie pójdą do konkurencji. To dlatego tyle firm upada w pierwszych dwóch latach – właściciele myśleli, że będzie łatwiej, że wystarczy pomysł i trochę mów inspiracyjnych z TikToka. Tymczasem trzeba mieć żelazną konsekwencję i odporność na frustrację.

Weźmy przykład lodziarni. Ile razy słyszałam: „Założę lodziarnię, bo ludzie lubią lody, to pewny biznes”. Jasne, ale tylko do momentu, w którym zaczynasz liczyć realne koszty: wynajem, maszyny, produkty, obsługa. Do tego sezonowość. Przez trzy, cztery miesiące w roku możesz mieć obroty, a przez resztę musisz albo kombinować, albo liczyć straty. I nagle okazuje się, że „pewny biznes” to codzienna walka o rentowność. Podobnie z franczyzami typu „Żabka”. Brzmi pięknie – masz gotowy model, znaną markę, klientów pod drzwiami. Ale wtedy odkrywasz, że w niedzielę nie może stanąć za ladą nikt inny jak Ty, bo takie są przepisy. I nagle Twój „wymarzony biznes” to siedzenie w sklepie w dzień wolny, kiedy inni odpoczywają.

To samo widać w biznesach online. Widzisz w sieci osoby, które chwalą się screenami z konta, opowiadają, ile to zarobiły „na kursie”, „na e-booku”, „na automacie sprzedażowym”. Problem w tym, że 9 na 10 takich screenów to zwykła propaganda sukcesu albo marketing MLM, który potrzebuje nowych rekrutów. Oczywiście, są ludzie, którzy naprawdę zbudowali swoje przychody na kompetencjach, charyzmie, unikalnej wiedzy czy kreatywności. Ale to wyjątki, a nie norma. Trochę jak gra w totolotka, ktoś wygrywa, ale tysiące tracą i o nich nikt nie mówi.

Dlatego powtarzam: nie ma czegoś takiego jak „idealny biznes”. Każdy biznes ma swoją specyfikę i swoje minusy. Każdy wymaga wyrzeczeń. Jeśli nie masz samodyscypliny, determinacji i cierpliwości – lepiej sobie odpuść, zanim stracisz oszczędności i nerwy. Prawda jest brutalna: pierwszy rok to przetrwanie, drugi to walka o zwrot, dopiero trzeci może pokazać pierwsze zyski. Są wyjątki? Oczywiście, ale w życiu lepiej rozsądnie potraktować statystykę. A skalowanie? Skalowanie jest luksusem dla tych, którzy wytrwali wystarczająco długo, żeby w ogóle do niego dojść.

Najczęstszy błąd początkujących przedsiębiorców to porównywanie się do ludzi, którzy osiągnęli spektakularne sukcesy. Jeśli będziesz cały czas myśleć: „Skoro Jobsowi się udało, to mnie też”, to wejdziesz w błędne koło frustracji. Bo Jobs był jeden. Zuckerberg był jeden. Ty jesteś Ty i albo nauczysz się być swoim własnym liderem, albo Twój biznes nie przetrwa.

Czas weryfikuje wszystko. I tylko on pokaże, czy Twój pomysł to był realny biznes, czy tylko kolejne marzenie sprzedawane w kolorowych postach na Instagramie.

10 błędów w zarządzaniu, które mogą rozbić nawet najlepszy zespół Marta Wójcik

Marta Wójcik – Współzałożyciel i współwłaściciel Agencji Marketingowej DO IT Crew sp. z o.o. Strateg marketingowy, reżyser i choreograf. Pomysłodawca Stowarzyszenia Freeway, eventu Street Noise i portalu Aż Kobieta. Członkini PSWF Klubu Kobiet Biznesu i Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku. 

www.martaw.pl

You may like