Nowy początek po 40-tce. Jak łączyć role i tworzyć własne zasady kariery – wywiad z Iloną Wakuluk

Ilono, Twoja ścieżka zawodowa łączy świat nauki, prawa i biznesu. Jak to doświadczenie kształtuje Twoje obecne spojrzenie na rozwój zawodowy?

Myślę, że łączenie tych światów nauczyło mnie jednej rzeczy- nic nie jest „poza zasięgiem”. Prawo uczy precyzji, nauka – pokory i cierpliwości, a biznes – odwagi. Kiedy zestawisz to razem, okazuje się, że można żonglować różnymi rolami i wcale nie trzeba się ograniczać do jednej definicji kariery. Zamiast pytać „kim jestem?”, wolę pytać „co jeszcze mogę zrobić?”. W Polsce narzucamy sobie schemat wykonywania jednego zawodu przez całe życie, tymczasem świat idzie do przodu, np. w USA nikogo nie dziwi uzyskanie nowych kompetencji i możliwości aplikowania do nowej branży. 

Pracowałaś na uniwersytetach i w instytucjach dyplomatycznych w wielu krajach. Jakie doświadczenia wyniosłaś z tej międzynarodowej współpracy? Z tego co wiem, poczułaś, że chcesz wyjść poza klasyczne ramy kariery akademickiej i wejść w obszar biznesu?


Dały mi dystans do siebie i do świata. Zrozumiałam, że w Japonii cisza jest formą rozmowy, w Kanadzie uśmiech otwiera więcej drzwi niż dyplomatyczny paszport, a w Europie Wschodniej czasem więcej znaczy… dobry układ i koleżeńskie „załatwimy to razem przy kawie”. To także świadomość, że świat to nie puzzle, a raczej klocki Lego, bo z odrobiną kreatywności można z nich budować, burzyć i składać na nowo. 

Czym różni się praca naukowa od działań w biznesie i promocji gospodarczej?

W nauce piszesz artykuł i czekasz kilka miesięcy na recenzję. W biznesie napiszesz ofertę i telefon dzwoni następnego dnia. Różnica jest więc w tempie, ale w obu przypadkach liczy się to samo: sens, jakość i konsekwencja. A ja chodź lubię teorie, uważam, że ciekawsze jest sprawdzanie, jak ona działa w praktyce.

Z tego co wiem, poczułaś, że chcesz wyjść poza klasyczne ramy kariery akademickiej i wejść w obszar biznesu?

Tak, bo ile razy można tłumaczyć studentom, że świat nie kończy się na egzaminie? (śmiech) Biznes daje mi poczucie, że pomysł z kartki staje się realnym projektem, wydarzeniem czy produktem, który faktycznie zmienia coś w otoczeniu. 

Czy kobiecie łatwo odnaleźć się w przestrzeni biznesowej, zdominowanej często przez mężczyzn?


Łatwo – nie zawsze. Ale czy trudno? Też niekoniecznie. Ja wychodzę z założenia, że jeśli wchodzisz do pokoju pełnego mężczyzn, to zamiast próbować udawać jednego z nich lepiej być sobą. Wierzę, że kobiecość w biznesie nie przeszkadza, to bonusowy zestaw umiejętności.



Czy zdarzyło Ci się spotkać z „syndromem oszusta” mimo ogromnych osiągnięć? Jak sobie z tym radziłaś?

Każdy, kto mówi, że nigdy nie czuł się jak oszust, prawdopodobnie… trochę oszukuje (śmiech). Moja metoda? Mówię sobie, że może nie wiem wszystkiego, ale wiem wystarczająco dużo, żeby zacząć.  A reszty można się nauczyć działając i często właśnie wtedy wychodzi najlepiej.


40. rok życia to przełom i z pewnością dobry moment, aby zacząć coś zupełnie nowego. Jakie masz marzenia i projekty, które chciałabyś zrealizować w najbliższych latach?

40. rok życia to moment, w którym wiele osób dokonuje ważnych przewartościowań. To czas, gdy rozumiemy, że wielkość nie przychodzi sama, a buduje się ją krok po kroku, często poprzez porażki i lekcje życiowe. To także moment, gdy odkrywamy, że nie musimy być zawsze „czołgiem”, który dźwiga wszystko i wszystkich – możemy wreszcie dać sobie przestrzeń na własne marzenia. 

Moje marzenia zawodowe? Po pierwsze, robić rzeczy, które naprawdę mają sens, a nie tylko dobrze wyglądają w raportach. Po drugie, tworzyć projekty, które zostawiają po sobie wartość. A po trzecie, pracować z ludźmi, którzy mają pasję i potrafią się nią dzielić. Marzę, żeby po latach powiedzieć sobie, że był czas, w którym nie tylko dużo zrobiłam, ale też naprawdę się spełniłam. 


Co byś poradziła kobietom, które czują, że utknęły w swojej karierze i boją się zmian? Kiedy Ty podjęłaś nową ścieżkę związaną z poszukiwaniem swojego miejsca? 

Poleciłabym otoczyć się ludźmi, którzy wspierają i inspirują, bo samotnie trudniej walczyć z własnymi wątpliwościami. No i najważniejsze, by nie czekać na idealny moment, bo on nigdy nie nadejdzie, gdyż lepiej zacząć działać z tym, co się ma tu i teraz. Twoja kariera to Twoje zasady. Nie pytaj, czy możesz a po prostu decyduj, jak chcesz.

Czasem to wcale nie my wybieramy zmianę, ale życie robi to za nas. Ja sama przekonałam się, że wokół potrafią pojawić się osoby toksyczne, które zamiast wspierać podcinają skrzydła. W takich momentach kluczowe jest, by chronić siebie i swoją energię, bo tylko w sprzyjającym środowisku można rozwijać skrzydła i działać twórczo. Nie zawsze mamy wpływ na to, co się dzieje, ale zawsze mamy wpływ na to, jak odpowiemy – czy pozwolimy innym nas zatrzymać, czy potraktujemy to jako impuls do nowego początku.


Fotograf: Malwina Popławska, Masz.fotografia


You may like