W świecie projektowania przestrzeni zielonej każda ścieżka, roślina, taras czy strefa relaksu muszą tworzyć spójną całość, która będzie nie tylko estetyczna, ale przede wszystkim funkcjonalna i trwała. To branża, w której liczą się wiedza, doświadczenie, umiejętność słuchania potrzeb klientów oraz odwaga w realizowaniu ambitnych wizji. Małgorzata Chmielewska-Wójcik doskonale odnajduje się w tej rzeczywistości.
Jako współtwórczyni marki ACER Ogrody od 2008 roku konsekwentnie rozwija firmę, która z lokalnego przedsiębiorstwa przekształciła się w rozpoznawalną markę specjalizującą się w kompleksowym projektowaniu i realizacji przestrzeni ogrodowych.
Zacznijmy od początku. Od ponad 20 lat działa Pani w branży budowlano-ogrodowej, a markę ACER Ogrody rozwija od 2008 roku. Co sprawiło, że właśnie projektowanie przestrzeni wokół domów stało się Pani zawodową drogą?
Zawsze fascynowały mnie sztuka, design i kultura. To w tych obszarach rozwijałam się przez wiele lat i przez pewien czas poważnie rozważałam nawet karierę architektki wnętrz. Interesowało mnie tworzenie pięknych, harmonijnych przestrzeni, które wpływają na samopoczucie i codzienne życie człowieka.
Przestrzeń ogrodową odkryłam dzięki mojemu mężowi, z którym wspólnie budujemy markę ACER Ogrody od samego początku. To właśnie on, dzięki swojej pasji do natury, pokazał mi, że ogród również może być formą sztuki. Że można projektować nie tylko wnętrza, ale także krajobraz, światło, perspektywę, kolory, zapachy i emocje.

Bardzo szybko odnalazłam się w tej dziedzinie. Zrozumiałam, że ogród jest swoistym pokojem na świeżym powietrzu – miejscem odpoczynku, spotkań, refleksji i budowania wspomnień. Wierzę, że piękne otoczenie ma wpływ na ludzi. Kiedy przebywamy w harmonijnej przestrzeni, stajemy się spokojniejsi, bardziej uważni i szczęśliwsi.
Co ciekawe, kiedy patrzymy na dom, najpierw widzimy przestrzeń wokół niego. To ona tworzy pierwsze wrażenie i opowiada historię miejsca jeszcze zanim przekroczymy próg budynku. Możliwość współtworzenia takich miejsc jest dla mnie ogromną satysfakcją.
ACER Ogrody tworzy dziś około 30-osobowy zespół. Kiedy po raz pierwszy pomyślała Pani: „To już nie jest mała firma, budujemy prawdziwą markę”?
Szczerze mówiąc, nie pamiętam jednego konkretnego momentu. My nigdy nie skupialiśmy się na budowaniu marki jako celu samego w sobie. Skupialiśmy się na ludziach, jakości pracy i tworzeniu ogrodów, z których klienci będą zadowoleni przez wiele lat.
Marka zaczęła budować się niejako naturalnie. Coraz więcej klientów trafiało do nas z polecenia, słyszeli o nas od znajomych, odwiedzali ogrody, które wcześniej realizowaliśmy. Z czasem zauważyłam, że ludzie rozpoznają nie tylko nazwę ACER Ogrody, ale również naszą filozofię działania i sposób współpracy.
Myślę, że właśnie wtedy zaczęliśmy rozumieć, że stworzyliśmy coś więcej niż firmę. Zbudowaliśmy zaufanie. A dla mnie to ono jest najcenniejszym fundamentem każdej marki.
ACER Ogrody realizuje inwestycje kompleksowo – od projektu po pielęgnację. Dlaczego zdecydowali się Państwo rozwijać właśnie taki model działania, zamiast specjalizować się wyłącznie w projektowaniu lub wykonawstwie?
Od początku zależało nam na tym, aby klient miał poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Ogród to proces, a nie pojedyncza usługa. Nawet najlepszy projekt nie spełni swojej funkcji, jeśli zostanie źle wykonany, a pięknie zrealizowany ogród nie będzie zachwycał po latach bez odpowiedniej pielęgnacji.
Kompleksowość daje nam możliwość zadbania o każdy etap inwestycji i wzięcia odpowiedzialności za efekt końcowy. Klient nie musi koordynować wielu wykonawców, szukać kolejnych specjalistów czy martwić się o spójność całego przedsięwzięcia.
To podejście jest zgodne z naszą filozofią – chcemy tworzyć ogrody, które będą służyły ludziom przez wiele lat i które nie staną się dla nich kolejnym obowiązkiem, ale miejscem odpoczynku.
Przez lata firma zrealizowała ponad 600 ogrodów. Czy jest jakiś projekt, który szczególnie wpłynął na sposób, w jaki dziś podchodzi Pani do projektowania przestrzeni?
Trudno wskazać jeden konkretny projekt, ponieważ każdy ogród to osobna historia, inni ludzie, inne potrzeby i inne emocje. Przez ponad dwadzieścia lat miałam przywilej uczestniczyć w setkach takich historii.
Jednak jeśli czegoś nauczyły mnie wszystkie te realizacje, to tego, że najważniejsi są ludzie. Dziś projektowanie zaczynamy nie od roślin czy materiałów, ale od rozmowy. Chcemy zrozumieć, jak żyją nasi klienci, jak odpoczywają, o czym marzą i czego potrzebują.
Największą satysfakcję dają nam późniejsze wiadomości od klientów. Takie, w których piszą, że codziennie rano piją kawę w ogrodzie, że specjalnie wstają wcześniej przed pracą, żeby nacieszyć się widokiem za oknem albo że wolą spędzać wolny czas w swoim ogrodzie niż wyjeżdżać na wakacje.
Ogród nie jest gotowy w dniu zakończenia realizacji. On dojrzewa razem z właścicielami, zmienia się i pięknieje z roku na rok. I właśnie to jest najpiękniejsze.
Łączy Pani pracę projektantki i zarządzanie rozwijającą się marką. Która z tych ról jest dziś dla Pani największym wyzwaniem?
Dzisiaj moja rola wygląda już nieco inaczej niż na początku działalności. Mamy zespół utalentowanych architektek krajobrazu, które zajmują się projektowaniem, oraz zespoły wykonawcze i pielęgnacyjne.
Coraz więcej czasu poświęcam natomiast na rozwój firmy, marketing, edukację, działania społeczne i inicjatywy charytatywne. To właśnie zarządzanie organizacją oraz tworzenie przestrzeni do rozwoju dla całego zespołu jest obecnie największym wyzwaniem.
Rozwijająca się firma wymaga patrzenia szerzej niż tylko na pojedynczy projekt. Dziś równie ważne jak piękne ogrody jest dla mnie budowanie miejsca, w którym ludzie chcą pracować, rozwijać się i realizować wspólne wartości.
Kiedy patrzy Pani na rozwój swojej firmy od 2008 roku do dziś, jaka decyzja biznesowa okazała się najważniejsza dla dalszego wzrostu marki?
Myślę, że najważniejsza była odwaga, by działać i konsekwentnie rozwijać firmę krok po kroku. Oczywiście bardzo ważna jest wiedza branżowa i biznesowa, dlatego nieustannie się uczymy i rozwijamy. Jednak równie istotna jest uczciwość, rzetelność i transparentność wobec klientów.

Przez lata na rynku pojawiało się wiele firm, które rozpoczynały działalność razem z nami lub nawet wcześniej. Nie wszystkie przetrwały. Wierzę, że jednym z powodów naszej obecności na rynku od tylu lat jest właśnie konsekwentne budowanie relacji opartych na zaufaniu i zasadzie win-win.
Dla mnie sukces nie polega wyłącznie na wzroście firmy. Sukcesem jest sytuacja, w której klient po latach nadal jest zadowolony z podjętej decyzji.
Wielu przedsiębiorców mówi, że największe lekcje przynoszą nie sukcesy, lecz trudniejsze momenty. Jaka zawodowa porażka lub nieudana decyzja nauczyła Pani najwięcej?
Nie potrafię wskazać jednej konkretnej porażki. Prowadzenie firmy to nieustanna przeplatająca się historia sukcesów i trudniejszych momentów. Jedne i drugie są potrzebne.
Z perspektywy czasu widzę, że największą lekcją było zrozumienie, że nie warto zatrzymywać się na problemie, ale szukać rozwiązania. Wiele sytuacji, które kilkanaście lat temu wydawały się bardzo trudne, dziś wspominam jako ważne doświadczenia, które pomogły nam się rozwinąć.
Każde wyzwanie czegoś nas nauczyło – lepszej komunikacji z klientami, skuteczniejszego zarządzania zespołem, nowych technologii czy po prostu większej pokory wobec biznesu i życia.
Przedsiębiorczość nauczyła mnie, że rozwój zaczyna się wtedy, kiedy zamiast koncentrować się na przeszkodzie, zaczynamy szukać możliwości.
Gdyby miała Pani przekazać jedną radę kobietom, które chcą budować własną firmę w branży technicznej lub budowlanej, czego nauczyło Panią własne doświadczenie przedsiębiorczyni?
Przede wszystkim, żeby nie ograniczać się stereotypami. Branża techniczna czy budowlana nie jest zarezerwowana wyłącznie dla mężczyzn. Kobiety również mają ogromne kompetencje, wiedzę techniczną, wyobraźnię przestrzenną i zdolności organizacyjne.
Przez lata wielokrotnie spotykałam się z sytuacjami, w których kobieta musiała najpierw udowodnić swoje kompetencje, zanim została potraktowana jak ekspert. Dlatego tak bardzo wierzę w wiedzę, rozwój i konsekwencję. Kiedy naprawdę zna się swoją branżę, z czasem pojawia się również szacunek otoczenia.
Powiedziałabym kobietom jedno: nie próbujcie dopasowywać się do cudzych oczekiwań. Budujcie swoją pozycję na kompetencjach, wartościach i autentyczności. Nie trzeba być kimś innym, żeby odnieść sukces. Wystarczy konsekwentnie robić to, w co się wierzy.